Ziemniak, to najpowszechniejsze polskie warzywo, stało się w Mońkach fundamentem tożsamości i szansą na rozwój. Trafił nawet do miejskiego herbu. Od 1977 roku miasto celebruje to dziedzictwo, organizując Święto Ziemniaka, które od dekad łączy społeczność poprzez naukę, zabawę i dumę z rekordowych plonów.
Jest taki region w Polsce, który swego czasu okrzyknięto „ziemniaczanym królestwem”, tymczasem – to w zasadzie zagłębie. Mowa o leżących w województwie podlaskim Mońkach. Kwiat ziemniaka znalazł się nawet w herbie tego miasta, gdzie od 1977 roku organizowano Święto Ziemniaka.
Imprezowano z rozmachem, najczęściej aż przez dwa dni, w czasie których odbywały się liczne występy artystyczne, odczyty na temat „intensyfikacji produkcji", spotkania z politykami, naukowcami, konkursy na największe kartofle i pokazy sprzętu rolniczego.
Szczególnie w latach 60. i 70. XX w. władze z dużym zacięciem kreowały wizerunek powiatu monieckiego jako „zagłębia ziemniaczanego" z prawdziwego zdarzenia, więc nic dziwnego, że na temat Święta Ziemniaka lokalna prasa rozpisywała się namiętnie. Biblioteka Publiczna w Mońkach udostępnia na portalu Zbiory Społeczne ciekawą kolekcję artykułów na ten temat. Czego można się z nich dowiedzieć?
Jak ziemniak uratował polskie miasto i został jego nieoficjalnym królem
Święto Ziemniaka służyć miało popularyzacji uprawy tej rośliny. Jak po pierwszej edycji imprezy zapewniał Edward Łojewski, I sekretarz Komitetu Miejsko-Gminnego PZPR w Mońkach, „zainteresowanie świętem przekroczyło granice gminy, ba – nawet kraju". A to dlatego, że udział w następnej edycji zapowiedziała delegacja z zaprzyjaźnionego litewskiego miasta Łoździeje, a poza tym naukowcy, przedstawiciele przemysłu ziemniaczanego i „dziennikarze prasy centralnej" – czytamy w „Gazecie Współczesnej" (nr 224, 03.10.1977).
Bronisław Zapała w tekście Ziemniak naszym bogactwem cytuje Łojewskiego:
Edward Łojewski opowiadał też o trudnych początkach powszechnej uprawy kartofla w regionie – w latach 50. XX wieku. Według jego opinii opór wobec hodowli ziemniaków miał być duży i potrzeba było wiele wytrwałości ze strony lokalnych ośrodków rolniczych, by wdrożyć rolników do sadzenia tej bulwy.
Podajmy dla kontekstu kilka podstawowych danych na temat wydobycia ziemniaka w rejonie: w 1976 roku na 1864 gospodarstwa indywidualne w gminie Mońki gospodarze pozyskiwali średnio z hektara 270 kwintali ziemniaków – donosiła „Gromada Rolnik Polski" (Nr 118, 02.10.1977 r.).
W czym tkwi tajemnica obfitych plonów ziemniaka?
W 1979 w programie dwudniowej imprezy znalazła się m.in. sesja popularno-naukowa, która skupiała się na tematach związanych z zwiększeniem produkcji ziemniaka. „Gmina Mońki jest ziemniaczanym potentatem. Tutejsi rolnicy produkują bowiem tyle ziemniaków, że można byłoby nimi wyżywić mieszkańców sześciu dużych miast" – czytamy w tekście z 1979 roku, udostępnionym na portalu Zbiory Społeczne przez I Bibliotekę Publiczną w Mońkach.
Czytamy też o Edwardzie Rafałowskim z Łodzi, który w 1978 roku został wicemistrzem krajowym w uprawie ziemniaków, bo w swoim gospodarstwie zbierał średnio ponad 400 kwintali kartofli z jednego hektara. Dodajmy, że kwintal to pozaukładowa jednostka masy równa 100 kilogramom, tradycyjnie stosowana przez rolników. W fachowych pismach określana jako decytona.
Starosta gminy opowiadał w prasie, że wysokie plony ziemniaka są możliwe dzięki odpowiedniemu doborowi odmian kartofla, ale w jego odczuciu jeszcze ważniejsze jest zasadzenie warzywa w odpowiednim terminie. Wicemistrz kraju sadzonki na swoich hektarach przesadzał do gleby jeszcze przed 10 maja, „czemu towarzyszy obfite zasilenie ziemi nawozami mineralnymi" – czytamy.
Był to „barwny pochód młodzieży szkolnej ulicami miasta". Poza tym oczywiście jak zawsze przewidziano wystawy i występy artystyczne.
1982 rok nie był dla Polaków łatwy ze względu na represje związane ze stanem wojennym, ale przy okazji Święta Ziemniaka „Gazeta Współczesna" (nr 200, 12.10.1982) donosiła, że rolnikom obrodziły „ziemniaki jak główki kapusty", zaś najbardziej ekscytującym elementem zabawy był właśnie konkurs na największą bulwę. Wygrała go pani Halina Milewska, której 10 konkursowych kartofli łącznie ważyło 6,1 kg (ponad 60 dkg na sztukę), zaś zdobywca drugiego miejsca miał 10 ziemniaków ważących razem 5,9 kg. Zdobywca trzeciego miejsca do zawodów wystawił egzemplarze o łącznej masie 5,7 kg.
W 1984 roku odbyły się dziewiąte obchody Święta Ziemniaka, zaplanowano je na sobotę oraz niedzielę, a organizatorem było Monieckie Towarzystwo Regionalne. W programie nie zabrakło sesji popularnonaukowej pt. „Kompleksowa ochrona ziemniaków w województwie białostockim". Poza tym odbyło się też m.in. spotkanie „przodujących rolników z władzami centralnymi i wojewódzkimi" – donosił „Kurier Podlaski" (nr 199, 08.10.1984) w tekście W Mońkach – ziemniak pan. Co więcej, przed samym Świętem „Gazeta Współczesna" (nr 238, 03.10.1984) w swoim „Magazynie" wydrukowała rozmowę z naczelnikiem miasta i gminy Janem Stachurskim – o ziemniaku i jego hodowli oczywiście.
Podczas obchodów nie mogło zabraknąć festynu ludowego razem z występami rozmaitych zespołów, pokazami owoców i warzyw, a także sprzętu rolniczego. Odbył się też konkurs na największe egzemplarze ziemniaków. Tym razem wygrał pan Stanisław Zalewski ze wsi Zofiówka. Jego dziesięć ziemniaków ważyło razem 6,85 kg, o czym przeczytać można w „Gazecie Współczesnej" (nr 241, 08.10.1984). „Dobry urodzaj – gorzej ze zbytem" – donosiła jednakże „Gazeta Współczesna" (nr 231, 03.10.1985) na pierwszej stronie.
W 1986 roku Święto Ziemniaka było szczególne, bo „kartofel obrodził jak nigdy dotąd" – pisze Gabor Lörinczy w „Kontaktach" z 16 listopada. Nie były to czcze przechwałki. W tamtym sezonie rekordowy okaz z gatunku „Bronka" ważył prawie dwa kilogramy. Z tekstu Król Ziemniak można się dowiedzieć, że Monieckie to nieodmiennie „zagłębie ziemniaczane", właśnie z powodu bogatych zbiorów. „Z hektara zbiera się tu przeciętnie 250 kwintali, a rekordziści – nawet 300" – czytamy.
Gospodarze wygrali, przeciwnicy zapowiedzieli „srogi rewanż", ale ogółem „uciechy było co niemiara".
Dziesiąte obchody święta odbyły się pod hasłem „Ziemniak w koronie", a na miejsce „przyjechali mistrzowie plonów z całego województwa", a także „delegacja przodujących rolników Gorzowskiego, specjaliści z placówek badawczych, fachowcy z WOPR, reprezentanci handlu, obsługi, przetwórstwa i przemysłu maszynowego, produkującego na rzecz gospodarki żywieniowej". Na miejscu stawił się też minister rolnictwa i gospodarki żywieniowej Stefan Zawodziński, a do tego wręczono 57 osobom rozliczne odznaki, w tym Złote, Srebrne i Brązowe Krzyże Zasługi, Medale 40-lecia PRL itd. Więcej na ten temat można przeczytać w zbiorach Biblioteki Publicznej w Mońkach, opublikowanych na portalu Zbiory Społeczne.
Co polskie święto ziemniaka ma wspólnego z USA?
Wraz z upadkiem komuny w Polsce Święto Ziemniaka na jakiś czas zamarło. W 2006 roku przeprowadzono wśród mieszkańców Moniek ankietę, której wyniki pokazały, że ich zdaniem było to jedna z najlepszych form promowania regionu[1]. Święto wróciło i to nie tylko do Moniek – podobne imprezy organizowane są jesienią na terenie całego kraju.
Za czasów PRL-u szczególnie wielu mieszkańców Moniek wyjeżdżało w celach zarobkowych do USA. Miasto ma dziś w tym kraju liczną reprezentację w postaci Polonii, zwłaszcza w Chicago. Zjawisko to było tak częste, iż mawia się, że każdy mieszkaniec Moniek ma w Stanach Zjednoczonych jakichś krewnych. Trudno więc się dziwić, że zarówno w regionie, jak i wśród polonijnych emigrantów, krąży sporo żartów na ten temat. Co więcej, społeczność z Moniek jest na tyle wyrazista, że w 2017 roku w Chicago powstała nawet ulica „Ziemia Moniecka Way". Znajduje się na skrzyżowaniu ulic Milwaukee i Belmont, a na ceremonię nadania nazwy przybył burmistrz Moniek, Zygmunt Karwowski (towarzyszyła mu radna Danuta Godlewska)[2]. Czy zatem można uznać, że ziemniak ma swoją ulicę?



